Wieś mazowiecka w latach 1918-1939

Cena: 35.00 

Kategoria:

Opis

Autor: Jan Sałkowski

Warszawa 2018, s. 534

„To opracowanie stanowi próbę historycznej rekonstrukcji świata sprzed wielu dziesięcioleci. Dawno już pomarli ludzie będący bohaterami opisywanych zdarzeń. Nie ma już chłopskich chałup krytych słomianą strzechą. Po wielu ziemiańskich dworach nie pozostały nawet ruiny. Tam, gdzie przed dziesiątkami lat rosło zboże lub każdej wiosny rozkwitały przydomowe ogrody, dziś wznoszą się miejskie osiedla.

Celem tej pracy jest przedstawienie obrazu wsi mazowieckiej w ujęciu dynamicznym w okresie Drugiej Rzeczypospolitej. Ta wieś daleka była od literackich wyobrażeń, czasem nacechowanych sielanką, innym razem pierwotną surowością. Jej społeczny krajobraz wypełniali nie tylko postfeudalni chłopi – posiadacze mniejszych lub większych gospodarstw rolnych, których też – wprawdzie coraz rzadziej – nazywano włościanami. Obok tej, niejednolitej pod względem pozycji materialnej grupy społecznej, egzystowali komornicy, nieposiadający zarówno własnego gruntu, jak i zabudowań, którzy w zamian za przysłowiowy dach nad głową i niewielkie wynagrodzenie, w naturze lub pieniądzach, pomagali w pracach polowych właścicielom większych gospodarstw.

A na drugim biegunie tej społecznej drabiny znajdowali się ziemianie, dysponujący setkami lub tysiącami hektarów ziemi. Między ziemiaństwem a chłopami w tej wiejskiej hierarchii sytuowała się liczna na przedwojennym Mazowszu szlachta, która podtrzymywała ukształtowane jeszcze w czasach stanowych podziałów głębokie przekonanie o swej wyższości nad włościanami, które niekiedy nacechowane było niezrozumiałą pogardą wobec nich. W jej mniemaniu chłopów dyskredytowała pańszczyźniana przeszłość. Szlachecka duma wyrastała z przywiązania do herbów oraz do kultywowanej od pokoleń tradycji rodowej. Na ogół gospodarstwa szlacheckie były większe od chłopskich. W powiatach północnego Mazowsza zamieszkiwały też setki herbowych „szaraczków”, którzy poza własną zagrodą, niewielkim gospodarstwem i ową dumą, niemającą już żadnego pokrycia w statusie materialnym, niczego więcej nie mieli. Nazywano ich szlachtą zagrodową albo zaściankową – po prostu stanowili oni kulturowy relikt przeszłości.

Ziemiaństwo dystansowało się zarówno od szlachty, jak i od chłopów. Z kolei szlachta z włościańskimi sąsiadami nie nawiązywała bliższych relacji. Obowiązujące po 1918 r. prawo nie uznawało tytułów arystokratycznych, ani też nie akceptowało podziałów stanowych. W sensie publicznoprawnym zarówno ziemianie, majętna i ta zagrodowa szlachta, jak też wszystkie kategorie chłopów mieścili się w tym samym, wspólnym pojęciu – rolnicy. Tę społeczną mozaikę środowiska wiejskiego w niektórych powiatach międzywojennego Mazowsza dopełniali niemieccy koloniści, żyjący tu od początku XIX wieku w zwartych wspólnotach, w głębokiej symbiozie z zalewającymi ich pola rzekami. Pielęgnowali oni swą kulturową i religijną odrębność. Niektórzy z nich byli menonitami, pozostali ewangelikami. A w miasteczkach i wsiach gminnych stałym elementem tego wielonarodowego pejzażu byli Żydzi. Niektórzy prowadzili tu swe kramy, sklepiki i warsztaty rzemieślnicze, inni tylko co pewien czas docierali jako domokrążni sprzedawcy. W następstwie II wojny zarówno po jednych, jak i drugich pozostały tylko zapomniane cmentarze i zachowane w niektórych tylko miejscach budowle.

Przedmiotem mojego zainteresowania były wszystkie bez wyjątku środowiska społeczne mieszkające przed wojną na wsi mazowieckiej – czyli aż 77% ludności regionu…”

 

Jan Sałkowski – fragment Wstępu

Facebook

YouTube