Sto lat później. Co mówi nam dziś Zamach Majowy?
Sto lat temu, w maju 1926 roku, młoda polska demokracja stanęła wobec jednej z najcięższych prób w swoich dziejach. Na ulicach Warszawy padły strzały, które nie były skierowane przeciw zewnętrznemu wrogowi. Polacy strzelali do Polaków. Żołnierze Wojska Polskiego walczyli przeciw żołnierzom Wojska Polskiego. Ginęli także cywile — przypadkowi przechodnie, kobiety, dzieci. W ciągu kilku dni zginęło 379 osób, w tym 164 cywilów. Była to tragedia bratobójcza, która na trwałe naznaczyła historię II Rzeczypospolitej.
Dziś, po stu latach, naszym obowiązkiem nie jest podsycanie dawnych sporów ani budowanie kolejnych politycznych mitów. Obowiązkiem ludzi odpowiedzialnych za pamięć narodową jest uczciwe spojrzenie na historię i wyciągnięcie z niej wniosków dla współczesnej Polski. Zamach Majowy nie może być jedynie datą w podręczniku. Powinien pozostać obywatelską lekcją odpowiedzialności za państwo. Niech historia będzie naszą nauczycielką.
Bratobójczy maj i upadek politycznego kompromisu
Historia maja 1926 roku przypomina przede wszystkim, jak krucha bywa demokracja. Nie upada ona wyłącznie pod wpływem jednego wydarzenia czy jednego rozkazu. Demokracja słabnie stopniowo. Wtedy, gdy podważa się autorytet instytucji państwa, ośmiesza parlament, buduje pogardę wobec przeciwników politycznych i przekonuje społeczeństwo, że prawo można zawiesić w imię „wyższej konieczności”. Zamach był finałem procesu politycznej radykalizacji i narastającej nieufności wobec parlamentaryzmu.
Dlatego po stu latach trzeba powiedzieć z całą mocą: żadna polityczna legenda nie usprawiedliwia łamania konstytucji i użycia siły przeciw legalnym władzom państwa. Państwo prawa jest fundamentem wolności obywateli. Gdy ten fundament zostaje naruszony, rozpoczyna się niebezpieczna droga ku autorytaryzmowi i podziałowi wspólnoty narodowej.
Witos i Rataj – mężowie stanu, dla których państwo było ważniejsze niż władza
W debacie historycznej często zapomina się, że jednym z najważniejszych bohaterów tamtych dni był Wincenty Witos, przywódca ruchu ludowego i premier legalnego rządu Rzeczypospolitej. Witos miał prawo i możliwość prowadzenia walki dalej. Dysponował oddziałami wiernymi rządowi i konstytucyjnym mandatem do obrony państwa. A jednak zdecydował się ustąpić, aby ograniczyć rozlew bratniej krwi. Była to decyzja dramatyczna, ale zarazem wielka moralnie. Pokazała, że odpowiedzialność za państwo oznacza czasem rezygnację z własnej politycznej racji dla dobra wspólnoty narodowej.
Drugą postacią, o której należy dziś przypominać szczególnie mocno, jest Maciej Rataj, marszałek Sejmu, który w czasie kryzysu zachował spokój i stał na straży ciągłości państwa. Rataj rozumiał, że Rzeczpospolita nie może być własnością żadnego obozu politycznego ani żadnego przywódcy. Państwo trwa dzięki prawu, instytucjom i ludziom wiernym zasadom służby publicznej.
Dla polskiego ruchu ludowego Zamach Majowy był czymś więcej niż konfliktem politycznych elit. Był uderzeniem w demokrację parlamentarną, która dawała głos milionom obywateli: mieszkańcom wsi, robotnikom, inteligencji i wszystkim grupom społecznym współtworzącym odrodzoną Polskę. Ruch ludowy od początku rozumiał, że wolność chłopa i obywatela może istnieć tylko w państwie demokratycznym, opartym na prawie i uczestnictwie społecznym.
Dlatego tak ważne jest dziś przypominanie, że pogarda wobec parlamentu zawsze kończy się źle. Demokracja bywa głośna, niedoskonała i pełna sporów, ale alternatywą dla debaty parlamentarnej są ulice, pałki i karabiny. Historia XX wieku wielokrotnie pokazała, że systemy polityczne budowane na kulcie jednostki i przekonaniu o własnej nieomylności prowadzą państwo ku kryzysowi.
Maj 1926 roku pozostawia także jeszcze jedną ważną lekcję, dotyczącą języka życia publicznego. Zanim padły pierwsze strzały, przez wiele miesięcy trwała brutalna kampania politycznej pogardy. Przeciwników przedstawiano jako zdrajców i wrogów państwa. Odmawiano im prawa do patriotyzmu i uczestnictwa w życiu publicznym. Historia pokazuje, że język nienawiści bardzo często poprzedza przemoc. Demokracja wymaga sporu, ale spór nie może prowadzić do odczłowieczania drugiego człowieka.
Dlaczego pamięć o Zamachu Majowym pozostaje dziś wciąż aktualna
Równie aktualne pozostaje ostrzeżenie przed mieszaniem polityki z siłą militarną. Wojsko istnieje po to, by bronić granic państwa i bezpieczeństwa obywateli, a nie uczestniczyć w walce o władzę. Państwo, które dopuszcza wykorzystanie armii w sporze politycznym, otwiera drzwi dla autorytaryzmu i narodowej tragedii.
Sto lat po Zamachu Majowym warto także przypominać, że wolność obywatelska jest miarą siły państwa. Silne państwo nie boi się wolnych mediów, niezależnych sądów ani aktywnego społeczeństwa obywatelskiego. Trwałość Rzeczypospolitej opiera się nie na kulcie przywódców, lecz na zaufaniu obywateli do instytucji publicznych i przekonaniu, że prawo obowiązuje wszystkich jednakowo.
Historia maja 1926 roku nie powinna być narzędziem bieżącej polityki ani propagandy. Dojrzały naród nie buduje swojej tożsamości na przemilczeniach i mitach. Tylko uczciwa pamięć pozwala wyciągać wnioski i chronić państwo przed powtarzaniem dawnych błędów.
Jako dyrektor Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego jestem przekonany, że pamięć o Zamachu Majowym powinna służyć budowaniu obywatelskiej odpowiedzialności. Nie chodzi wyłącznie o wspominanie tragicznych wydarzeń sprzed wieku, lecz o obronę wartości, które wtedy zostały tak boleśnie naruszone: demokracji, wolności obywatelskich, szacunku dla prawa i jedności wspólnoty narodowej. O tych wartościach stale mówimy w naszym Muzeum podczas konferencji naukowych, w naszych publikacjach i zapisach. Wierzymy bowiem w ich siłę wzmacniającą polskie społeczeństwo.
Dziś szczególnie mocno wybrzmiewają słowa Wincentego Witosa, że przyszłości państwa nie zabezpieczy żaden, choćby największy geniusz, lecz świadomy swoich praw i obowiązków naród. To właśnie odpowiedzialni obywatele są najtrwalszym fundamentem wolnej Polski.
Historia jest zobowiązaniem
Niech stulecie Zamachu Majowego będzie dla nas nie tylko rocznicą historyczną, ale także przestrogą i zobowiązaniem. Rzeczpospolita pozostanie silna tylko wtedy, gdy będzie oparta na prawie, demokracji, dialogu i wzajemnym szacunku. Państwo słabnie zawsze wtedy, gdy miejsce rozmowy zajmuje pogarda, a miejsce prawa polityczna przemoc.
Narody tracą wolność nie tylko wtedy, gdy przegrywają wojny. Tracą ją także wtedy, gdy przestają szanować własne państwo, własne prawo i siebie nawzajem. Dlatego pamięć o maju 1926 roku powinna pozostać trwałym ostrzeżeniem: żadna Polska nie będzie silna, jeśli budowana będzie przeciw części własnych obywateli.
Jako badacz dziejów, razem z moimi znakomitymi współpracownikami, zawsze podkreślamy: historia nie jest martwym archiwum dawnych sporów. Historia jest zobowiązaniem. Jeśli po stu latach od Zamachu Majowego potrafimy zrozumieć, że żadna władza nie jest ważniejsza od Rzeczypospolitej. Że żadna polityczna racja nie usprawiedliwia przemocy. I że demokracja wymaga codziennej troski obywateli, to wówczas ofiara maja 1926 roku nie pozostanie daremna.
dr Janusz Gmitruk
Dyrektor Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego
Prezes Ludowego Towarzystwa Naukowo-Kulturalnego
ZDJĘCIA:
1.Trzeci gabinet Wincentego Witosa powołany 10 maja 1926 r. Stoją od lewej: gen.Juliusz Malczewski, Adam Chądzyński, Stanisław Grabski, Stefan Piechocki, Stefan Smólski, Stanisław Osiecki, Wincenty Witos, Władysław Kiernik, Jerzy Zdziechowski, Kajetan Dzierżykraj-Morawski, Józef Radwan, Jan Jankowki i Mieczysław Rybczyński
2.Stanisław Wojciechowski (1869-1953), prezydent Rzeczypospolitej Polskiej (20 grudnia 1922-14 maja 1926)
- Prezydent wydał odezwę do żołnierzy, w której podkreślał konieczność dotrzymania przysięgi żołnierskiej i dochowania wierności rządowi.
- Marszałek Józef Piłsudski w otoczeniu oficerów na moście Poniatowskiego udaje się na spotkanie z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim. Widoczni od lewej: podpułkownik Kazimierz Stamirowski, porucznik Marian Żebrowski, generał Gustaw Dreszer-Orlicz, major Włodzimierz Jaroszewicz oraz porucznik Michał Galiński.
- Oddział wojsk po stronie Józefa Piłsudskiego po przemarszu z Rembertowa
- Oddziały rządowe na Krakowskim Przedmieściu
- 30. Pułk Strzelców Kaniowskich w akcji
- Oddziały rządowe u wylotu ul. Bagatela na Plac Unii Lubelskiej bronią dojścia do Belwederu
- Zapora na placu Trzech Krzyży
- 14 maja Aleje Ujazdowskie wypełniły się oddziałami strzelców, odprowadzających żołnierzy wziętych do niewoli podczas ataku na Belweder
- Wincenty Witos (1874–1945) trzykrotny premier Rzeczypospolitej Polskiej
- Oddziały wojsk rządowych w Wilanowie
- Maciej Rataj (1884–1940) Marszałek Sejmu (1 grudnia 1922 – 26 marca 1928)
- Ksiądz Józef Panaś (1887–1940)
16.
- Duchowni różnych wyznań podczas modlitwy nad mogiłą ofi ar przewrotu majowego, wśród nich biskup polowy Stanisław Gall (w stroju ceremonialnym). Na drugim planie widoczny tłum uczestników pogrzebu, wśród nich premier Kazimierz B


















