WSPOMNIENIE Od chłopskiej mowy do prawd uniwersalnych. O wielkości Wiesława Myśliwskiego
WSPOMNIENIE
Od chłopskiej mowy do prawd uniwersalnych.
O wielkości Wiesława Myśliwskiego
Odszedł Wiesław Myśliwski – i wraz z nim domknął się jeden z najważniejszych rozdziałów współczesnej literatury polskiej. Pisarz, który wyrastał z ziemi, z pamięci i z mowy, a zarazem sięgał najgłębiej w to, co wspólne wszystkim ludziom – w doświadczenie istnienia. Syn Ziemi Sandomierskiej, urodzony w Dwikozach, niósł w sobie rytm tej ziemi przez całe życie i przez całe pisarstwo.
Był jednym z najwybitniejszych polskich pisarzy – nie tylko dlatego, że dwukrotnie uhonorowany Nagrodą Literacką „Nike”, nie tylko dlatego, że jego książki tłumaczono na dziesiątki języków. Był wielki, gdyż potrafił z prostoty uczynić najwyższą formę sztuki. „Moje credo pisarskie to prostota, prostota i jeszcze raz prostota” – mówił. A przecież w tej prostocie mieściło się wszystko: „W jednym zdaniu może się dużo zmieścić. Może się wszystko zmieścić. Może się całe życie zmieścić”.
Jego twórczość wyrastała z chłopskiego doświadczenia i chłopskiej mowy żywej – tej, która nie znała pisma, ale znała wagę słowa. Myśliwski powtarzał z wdzięcznością: to chłopi nauczyli go mowy. I właśnie z tej mowy, z jej metaforyczności, z jej rytmu i z jej prawdy budował literaturę, która przekraczała wszelkie granice „nurtów”. Sam sprzeciwiał się zamykaniu go w etykiecie pisarza chłopskiego – widział bowiem kulturę wsi w jej uniwersalnym wymiarze. To, co ogólnoludzkie, było dla niego ważniejsze niż folklor. Dlatego jego powieści – od „Kamienia na kamieniu” po „Widnokrąg” i „Traktat o łuskaniu fasoli” – nie są opowieściami o wsi, lecz opowieściami o człowieku.
„Cały świat jest jedną mową” – pisał. I rzeczywiście, jego literatura jest wielką próbą wsłuchania się w tę mowę: w pamięć, w przemijanie, w milczenie, w to, co niewypowiedziane. „Ile niewypowiedzianych słów przepadło na zawsze. A może ważniejsze były od tych wszystkich wypowiedzianych” – to zdanie szczególnie dziś brzmi jak testament jego pisarskiej wrażliwości.
Na jego duchowy kształt ogromny wpływ miała matka, Marianna – wychowanka Uniwersytetu Ludowego Zofii i Ignacego Solarzów w Szycach, działaczka Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici”. To od niej, z tej tradycji myślenia o kulturze jako o wspólnocie i odpowiedzialności, płynęło głębokie przekonanie o znaczeniu słowa, pamięci i ludzkiej godności.
Jego droga zawodowa, także ta mniej widoczna, była służbą literaturze: w latach 1955–1976 pracował w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej w Warszawie, współtworząc przestrzeń dla innych pisarskich głosów i przesłań. Był nie tylko pisarzem, lecz także strażnikiem ciągłości – świadomym, że literatura polska jest rozmową pokoleń, sięgającą aż do Jana Kochanowskiego, którego uważał za niedościgłego mistrza.
A przecież Myśliwski nie pisał wiele. Każda książka dojrzewała latami. „Na dobrą sprawę o żadnej książce nie mógłbym powiedzieć, że ją ostatecznie skończyłem” – wyznawał. W tym nieustannym „niedopisaniu” kryje się jego pokora wobec świata i języka. Ponieważ świat – jak wierzył – nie daje się zamknąć raz na zawsze w formie.
Jego bohaterowie uczą nas rzeczy najtrudniejszych: że „najciężej jest ruszyć”, że człowiek całe życie szuka siebie, że pamięć nie jest wierna, a czas nie płynie liniowo, lecz gromadzi się w nas. Uczą też, że życie nie jest czymś, co się posiada – lecz czymś, co się opowiada.
Dziś, gdy żegnamy Wiesława Myśliwskiego, pozostaje nam jego najważniejsze dziedzictwo: przekonanie, że literatura jest sztuką języka, a język jest sposobem istnienia człowieka w świecie. Że słowa „śmierci nie znają”. Że w prostocie można dotknąć prawdy najgłębszej.
I może najważniejsze: że człowiek – nawet najbardziej zakorzeniony w jednym miejscu, w jednej ziemi, w jednej tradycji – potrafi opowiedzieć świat tak, by stał się on wspólny dla wszystkich.
dr Janusz Gmitruk
Dyrektor Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego
Prezes Ludowego Towarzystwea Naukowo0Kulturalnego
